Hymn pomocników

V7.5
03:39
2025-10-14 22:34
bass ,rock , metal, aggressive, heavy, angry, anthems, war
3
[Intro]
[verse]
Wśród masy blokad, w świetle lamp,
gdzie taśma nie zna słowa „stop”,
tam stoją ci, co rytm trzymają —
pomocnik, człowiek, nie robot.
Z tyczką w dłoni, z krokiem pewnym,
na drabinę wchodzi bez słów.
Gdy karton stanie, on już działa,
by wrócił ruch, by nie brakło tchu.
Nie nosi munduru, nie błyszczy w światłach,
lecz wie, gdzie linia zwalnia puls.
Zna każdy zgrzyt, zna każde blokad miejsce,
na jego barkach stoi przepływ ruchu.
Bez fanfar, pochwał, poklepywania —
on z obowiązkiem w głowie trwa.
Bo jeśli on nie zdąży w porę,
to cały dział w ciemności trwa.
Lecz każdy ruch ktoś gdzieś zapisze,
gdzieś w zeszyt trafi cichy błąd.
Są tacy, co zza wózka patrzą,
czekając, kiedy padniesz w kąt.
Raporty rosną, nazwiska śledzą,
gdy nie ma sił, a trzeba trwać,
bo wystarczy jedno spóźnienie —
i z chwały zostanie tylko strach.
Gdy trzeba, rusza w mgnieniu oka,
na hulajnodze, z trwogą w oczach.
Bez hełmu pędzi między regały,
choć wie, że BHP już liczy kroki.
Nie dla zabawy, nie dla buntu,
lecz by dogonić własny czas.
Bo w tym systemie, kto się spóźni,
ten znika cicho — i nie ma nas.
A lider stoi — raz jak brat,
gdy ręką klepnie, poda znak,
innego dnia jak cień za plecami,
z pytaniem ostrym, z chłodnym wzrokiem.
Nie wiesz, czy dzisiaj ufa ci szczerze,
czy jutro nazwie winą twój czas.
Lecz mimo tego, dzień w dzień, bez skargi,
pomocnik robi to, co ma.
To oni — ci bez słów, bez sławy gnają,
co linię w ruch wciąż wprawiają.
Gdy produkcja wstrzyma tętno,
oni pierwsi, oni działają.
Z tyczką w dłoni, w pewnym marszu,
choć system waży im na karku —
to pomocnicy, cisi strażnicy
ciężkiej codzienności znaku.
Niech nie zgaśnie w nich odwaga,
niech nie złamie ich chłód dnia,
bo gdy pomocnik zniknie z hali —
zostanie tylko martwa stal.